poniedziałek, 7 maja 2012

Bajka...

W nocy 1 lutego 2012 roku gdy na patelni skwierczał smalec a dzieci już grzecznie spały powstała najbardziej pojebana bajka w tej części świata.

Ennear:  Opowiedz mi bajkę ;p

Dziurawy Durszlak: Dawno, dawno temu! Za górami za lasami, za siedmioma kopalniami torfowymi  żyła sobie rodzinka, a w niej Tata Niedźwiedź, żona Pani Niedźwiedziowa i synek mały Kurwinox.

Ennear: nie udała im się pociecha ;p.

Dziurawy Durszlak: Dlaczego Kurwinox się pewnie spytasz... A tego już nikt nie wie, pewnego razu wpadł przez komin i był tak ujebany sadzą że nikt go w łapki wziąć nie chciał. No ale Pan Niedźwiedź wziął go na widły i umył w strumyku, stwierdził „pocieszny ryjek za pieska będzie robił”, ale pani Niedźwiedziowa się uparła, "Nie kurwa! Chuju DWA pieski już miałeś każdego zapierdoliłeś, ten jest mój, będzie naszym synkiem". A ze żona ma niewyparzony ryj i jest pojebana, więc Pan Niedźwiedź nawet nie zaprotestował, przytaknął, zgodził się " Kurwinox też człowiek" pomyślał. 

Żyli sobie tak spokojnie bimber pędzili, Kurwinox rósł.  Śmierdział no ale co Pan Niedźwiedź go wyjebać nie mógł, bo to oczko mamusi było. Kurwinox był spasiony jak dwa tury. Bo mamusia go bardzo dobrze karmiła. Trzymała go pod kołderką, tuliła, kutasobrodę mu goliła. 

Ale przyszły ciężkie czasy wojna, głód więc Pan Niedźwiedź wstąpił do gangu zrobił sobie dziarę na torsie „Tam gdzie dupa moja, tam miejsce moje" Zaczął nosić skórę i komórę, chciał zostać zawodowym tramwajarzem ale tramwajów w lesie nie było. 

Ciężko z kasą było Kurwinox, schudł.  No to się z ojcem wybrali zagrabanicę do kopalni torfowych aby dorobić trochę grosza. Podobno nieźle płacili, tak lis mówił jak przychodził na wódkę, oj libacje z listem too było coś, co tam się działo, ale to historia na inna opowieść. 

Wróćmy do kopalni... 

W kopalniach jak to w kopalniach, robić trzeba torf sam się nie wykopie. Pan Niedźwiedź robił jak na porządnego niedźwiedzia przystało wódeczka, panienki, torf itp. ale o żonce pamiętał, pisał co 3 dni list "Jeszcze żyje, ja przyjadę do domu to Cię zajebie", a Kurwinox, jak to Kurwinox w chuj leniwy. Opierdalał się na lewo i prawo, robić się bydlakowi nie chciało, nawet koło ojca przestał przebywać rzadko go staruszek widywał i w końcu Kurwinox spierdolił do ciepłych krajów czy z kosmicznym cyrkiem się zabrał, nie wiadomo. Wiadomo że spierdolił, matce o mało serce nie pękło... gdy się o tym dowiedziała. Pan niedźwiedź był zadowolony jeden darmozjad mniej... Ale coś ich niepokoiło. Przecież on nigdy nie uciekł, dobrze mu było, na dupie siedział dlaczego więc spierdolił? Co się z nim stało... Czy kosmici go porwali.. .W sumie to chuj z kosmitami kto by ich tam się bał, gwałcić to i w lesie gwałcą. Ojciec po 2 godzinach bez tego śmierdzącego, spasionego synka czuł się jak nowo narodzony. Mógł spokojnie uwalić się przed Niedźwiedzią Telewizornią i oglądać niedźwiedzią piłkę, matka nigdy nie wybaczyła synkowi…

Więc zdechła! 

 THE END!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz